| 2006 - cdn
Mińsk Mazowiecki to niewielka miejscowość. W zimie zapada w senne
lenistwo. Policja ma mniej roboty, bo kiedy jest biało wszystko
bardziej rzuca się w oczy. Poza tym pić piwo na tzw. zewnętrzniaku,
przy temperaturze -20 stopni, może tylko prawdziwy Chuck Norris i jego
wysłużony koń.
Dla Los Alamos rok 2006 zaczyna się koncertem w ramach akcji Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy w miejscowości Tłuszcz. Dlaczego nie w
Mińsku Mazowieckim? Wstyd się przyznać ale nawet Światełka Do Nieba nie
zorganizowano, więc zagraliśmy tam gdzie ktoś wiedział JAK TO SIĘ ROBI!
Udany występ, choć publiczność liczyła chyba na bardziej łagodne
dźwięki. Drugie ważne wydarzenie, to koncert związany z wydaniem
debiutanckiej płyty przez zaprzyjaźniony zespół DE LA CORE. W
pubie Dujer zagrało kilka mińskich kapel, włączając do repertuaru jedną
z piosenek DE LA CORE właśnie. Nie udało się uniknąć technicznych
problemów, więc i występ Los Alamos nie należał do tych z
górnej półki. Pozostał niesmak i złość na samych
siebie;-). Najważniejsze, że atmosfera była w porządku.
Mińsk Mazowiecki generalnie jest nieduży. Ale tu właśnie urodził się i
mieszkał nieodżałowany JAN HIMILSBACH - kopalnia anegdot i Mistrz
Ról Drugoplanowych. Gdyby wiedział, że Jego imię nosi most na
rzece Srebrnej, pewnie nie byłby zachwycony, bo to i sąsiedztwo
nieszczególne (spelunka o egzotycznej nazwie HALIBUCIK), a i w
samej rzece płynie raczej woda toaletowa...
1 lipca Los Alamos wyrusza do Nidzicy, aby wziąć udział w festiwalu o
nazwie Zamkowy Maraton Rockowy 2006, w skrócie ZMRock. Kłopoty
ze sprzętem, który zapewnili Organizatorzy sprawiły, że jedna z
gitar została praktycznie wyeliminowana. Pierwszą nagrodą była kasa i
sesja nagraniowa w Radio Olsztyn. Gustowny dyplom za udział w festiwalu
pozostał jedyną pamiątką po tym występie. Było wesoło, choć publiczność
raczej nie dopisała. Odzew w postaci wpisów na naszej stronie i
na nidzickim forum internetowym nieco podbudował cały zespół, bo
jest to znak, że piosenki jednak się podobały. A o to przecież chodzi.
Sezon koncertowy kontynuujemy w Pasłęku na XIII Festiwalu Muzyki
Rozrywkowej 16 lipca. Prawie 300 km w jedną stronę, 30 minut grania i
powrót. Wspólnie z De La Core reprezentowaliśmy naszą
niewielką miejscowość. Atmosfera niedzielnego festynu, dzieci z
balonikami, starsze małżeństwa na spacerku, panowie z brzuszkami,
kiełbaski z grilla, piwo po 3,50, upał i w środku tego wszystkiego
zespoły grające rockowe dźwięki. "Wyścig" festiwalowy wygrał
zespół z Ukrainy, grający skoczną ludową muzę do tańca. Nam na
pamiątkę pozostał dyplom za udział, przewód gitarowy, aparat
fotograficzny i smak "catheringu" w postaci kiełbaski z grilla z bułką.
Było miło.
5 sierpień. Morąg. MORRock Festival 2006. Los Alamos gra
półgodzinnego seta. Zarówno w Nidzicy jak i w Morągu,
gościnnie występuje z nami zaprzyjaźniony basista Jurek Gryz, grający
na co dzień zupełnie inne nutki;-). Wycieczka przebiegła pod hasłem
"przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda. ". Ciekawostką jest fakt, że
podróżowaliśmy świeżo zakupionym busem marki Mercedes rocznik 92.
Organizator tym razem wykazał się "szerokim gestem" fundując zespołowi
PIĘĆ piw. I już bez kiełbaski z bułką. Przygoda, przygoda.;-)
Mińsk Mazowiecki, choć mały ma swój urok. Czasem narzekamy, ale
w gruncie rzeczy lubimy tu mieszkać. Tylko tu mamy „wysoko
wyedukowanych krytyków muzycznych”, którzy o
lokalnych muzykach mówią: „…prawda jest taka, że
mińską scenę tworzą w większości MIERNOTY…”. I jak po
takich słowach wstać rano i spojrzeć miastu w twarz?
4 listopada wspólnie z DeLaCore trafiamy do Łomży na koncert o
charakterze zaduszkowym. Spora publiczność i dużo zabawy z coverami
klasyków rockowych w tle, rekompensują „trudy”
podróży „LosAlamowozem”.
10 listopada. Dujer. Kolejny zaduszkowy koncert na trzy zespoły: FAQ,
Los Alamos i DeLaCore. Kilka zdjęć z tej imprezy wystarczą za
komentarz. Było pysznie, choć nieprzyjemna dyskusja na mińskim forum
internetowym z kimś, kto chyba nie był na tym koncercie, zepsuła nieco
nastroje wszystkim grającym.
No ale nie od dziś wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził... Czy jakoś tak. Rock’n’roll to dopiero przygoda;-)
Rok 2007 zaczynamy udanymi zakupami. Zostaliśmy szczęśliwymi
posiadaczami poważnego nagłośnienia. 7400 Watt porusza trzustkę oraz
urywa ręce swoim niebagatelnym ciężarem.
W styczniowym numerze pisma GITARZYSTA pojawia się recenzja piosenki
„A Disorder” przesłanej do redakcji. Musiała się podobać,
bo oceniono ją sporą ilością gwiazdek;-).
14 stycznia gramy koncert w ramach akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej
Pomocy. Wielkie organizacyjne nieporozumienie w naszym mieście. Tyle ;-)
|